Kolarska wataha Wilka” minęła Białystok. Podążająca szlakiem Green Velo grupa kolarzy-amatorów ma już za sobą ponad 650 km trasy z Elbląga na Kielecczyznę. W stolicy Podlasia naszą ekipę, zgodnie z planem, pożegnały trzy kolejne osoby: Joanna Myśliwiec, Tomasz Łoś oraz Dawid Dziura. W dalszą trasę ruszyła “żelazna szóstka” i to ona dotrze z końcem miesiąca do Końskich.

W czwartek nasi kolarze jechali z Goniądza do Białegostoku. I tu czekała ich niespodzianka. – Podążaliśmy przez przepiękne obszary Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wspaniała przyroda i znakomita szosa. Ale niestety, pomyliłem się w obliczeniach! W Tykocinie okazało się, że do Białegostoku jest nie 55 km, jak wcześniej podałem, ale prawie dwa razy więcej! – mówi Tadeusz Wilk.

Teraz na szczęście naszej ekipie jest już dobra atmosfera, ale komandor chyba usłyszał kilka gorzkich słów od Joanny Myśliwiec. – Oczywiście, pół-żartem, proszę się nie obawiać o moje zdrowie – śmieje się Wilk. W Tykocinie “przejął” naszą grupę miejscowy zapalony rowerzysta, Marcin Sokołowski, który poprowadził jastrzębsko-dolnośląską ekipę do miasta. – Było sporo śmiechu, bo po drodze co rusz widzieliśmy znaki ostrzegawcze, aby uważać na łosie. Tomek Łoś miał zatem spore pole do popisu. To zresztą kuzyn mojego zięcia. Moja córka nosi takie właśnie nazwisko, więc była chwila wspomnień o rodzinie – mówi Wilk.

W Białymstoku “wataha Wilka” spotkała się ze wspaniałą podlaską gościnnością. Janusz Pieńkowski i Barbara Kierkiewicz z miejscowego klubu “Azyl” zajęli się nimi najlepiej, jak mogli. Czekali z posiłkiem, mimo że naszych kolarzy dość długo nie było na mecie etapu (ze względu na wspomnianą pomyłkę). – Ci ludzie okazali nam tyle dobra, że przypomniało mi się stare przysłowie, że kto z serca daje, ten dwa razy daje. Na dalszą trasę w piątek dostaliśmy od nich wałówkę na kilka dni – komandor rajdu nie ukrywa podziwu dla gospodarzy.

W piątek, już w sześcioosobowym składzie, nasza ekipa dotarła nad Zalew Siemianówka w gminie Narewka, nad białoruską granicą. Na dalszą trasę wyruszyli, obok Wilka, także Janusz Woliński (Jastrzębie), Zbigniew Sowiński, Adam Durczok, Ryszard Rychlik (Wałbrzych) i Wojciech Wyziński (Szczawno-Zdrój). – To jest znakomita brygada! Rajd jak najbardziej udany. Pozdrawiamy Jastrzębie – kończy relację Tadeusz Wilk.

Teraz przed naszymi kolarzami dwa trudniejsze, liczące ponad 100 km etapy do Siematycz (sobota) i Kodnia (niedziela). Właśnie w niedzielę “wataha” dotrze do kolejnego województwa – lubelskiego. Celem poniedziałkowego etapu będzie Wola Uhruska.

Oficjalna strona rajdu: www.rajd.jasnet.pl.

Scroll Up