“Kolarska wataha Wilka” zmierza do… Sandomierza, który od kilku lat kojarzy się z serialem “Ojciec Mateusz”. – Nie planujemy pobytu na plebanii u ojca Mateusza. Śpimy w miejscowym ośrodku sportu i rekreacji. Już tam na nas czekają – śmieje się Tadeusz Wilk, komandor Jastrzębskiego Rajdu Rowerowego szlakiem Green Velo.

Spośród dziesięciu osób, które z początkiem miesiąca stanęły na starcie rajdu w Elblągu, przez Podkarpacie zmierza już tylko “żelazna trójka”, czyli Wilk, a także Janusz Woliński i Zbigniew Sowiński. W ciągu ostatnich dwóch dni nasi kolarze pokonali ponad 120 km z Dynowa przez Łańcut do Ulanowa. – Pochodzę z Czeladzi i chyba dlatego mam sentyment do pól i lasów, a szlak Green Velo obfituje w takie okolice. Spełniło się moje marzenie. Ten szlak jest wspaniały, a cudowna przyroda niweluje niewygodę i zmęczenie związane z pokonywanym dystansem – mówi Tadeusz Wilk.

O tym, jak “wygodny” jest szlak Green Velo, przekonali się panowie Janusz i Zbigniew, którzy przez przypadek zboczyli z trasy i wjechali na krajową “77”. – Przejeżdżające TIR-y, hałas i smród spalin to bardzo nieprzyjemny kontrast wobec szlaku. Koledzy mieli okazję się o tym niestety przekonać. Na szczęście po kontakcie telefonicznym zdołaliśmy się odnaleźć – relacjonuje Wilk. – Co jednak ciekawe, od paru dni nie minęliśmy na szlaku żadnego innego rowerzysty. Nie wiem, czy z tego powodu się cieszyć, czy smucić – dodaje komandor.

Na koniec warto dodać, że w Ulanowie naszą trójkę pięknie ugościła dyrektor miejscowego zespołu szkół, Teresa Pracownik. – Nie chciała od nas żadnych pieniędzy za nocleg. Zatroszczyła się o nas. Serdecznie jej za to dziękuję. Pani Teresa jest kolejną osobą na trasie, która okazała nam serce – podkreśla Tadeusz Wilk.

Jak wspomniano na początku, w środę nasza ekipa dotrze do Sandomierza, osiągającym tym samym granice kolejnego województwa – świętokrzyskiego. To właśnie w tym regionie już w najbliższą sobotę nasi kolarze zakończą wyprawę.

Oficjalna strona rajdu: www.rajd.jasnet.pl.

Scroll Up